ciepło wypłaszcza się na poduszce
wygłaskane parapety zieją pustką
teraz rozczula nawet brudny ślad łapek na podłodze
rano upiorna cisza
pocieszenia bez względu na wszystko nie ma
akceptacji nawet w brudnej piżamie
nikt nie pyta o przychodzącą czułość
kłębek miłości odszedł
co zrobić z pustą miską puchatą myszką
co zrobić z dłońmi niepozbieranymi myślami
niewymiałkany księżyc błyszczy inaczej
nic już nie będzie takie samo
na złe na złe na mrrrrrrrr
a przecież się nie spieszyło
nie spieszyło się nam
autor: Maja Hypki-Grabowska
ostatnia modyfikacja: 2026-11-02
Ta praca należy do kategorii:
Komentarze (0):