Latarnia uczuć jaźnią połączona
Prowizoryczną empatią bez mocowań
Została opętana supłami myśli
Umierając z zimna w blasku świecy
W przemoczonym lęku patrzę w niebo
Gwiazdy dawno już pospadały
Nie pomoże ozdabianie różańca
Wieczorową koronką modlitwy
Oddycham światłem milczeń
Próbując w tłumie krzykliwej ciszy
Zbudować mury z zegarów czasu
Niedokończonych w pełni księżyca
Zamknięty pod kloszem spojrzeń
Uwierany łańcuchem samotności
Lodowym płomieniem haftowanego ognia
Zacząłem oddzielać łzy od popiołów
autor: Sławomir Lęga
ostatnia modyfikacja: 2025-02-20
Ta praca należy do kategorii:
Komentarze (1):
Podoba mi się pointa.
Maja Hypki-Grabowska