Krzyżuję swoje drogi z wędrówką duszy
By wyprostować chwile wspominania
Wygórowane przeżycia zbędnych myśli
Zwalniają tępo pośród obecnego pędu
Z porozdzieranym sercem wobec marzeń
Przemywam twarz z wstydliwych błędów
Oderwany od rzeczywistości dotyk
Nasyca mózg pod kopułą zagra
Z pomarszczonej niedomkniętej dłoni
Niemy uśmiech z abstrakcji umysłowej
Służy do przenoszenia obciążeń życia
Z nieodnawialnym żalem moralności
Oswajam uwięzioną pod językiem winę
Przykładając palce do drżących ust
Strzepuję z ramion popiół epitetów
Splecionych w kąciku codziennych planów
autor: Sławomir Lęga
ostatnia modyfikacja: 2025-02-20
Ta praca należy do kategorii:
Komentarze (0):