Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. judipoker365.comBet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you casino malaysia enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you.

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. https://nhonhoi-newcity.vn/onlineslotsmalaysia/Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you. https://nhonhoi-newcity.vn/onlineslotsmalaysia/

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. https://nhonhoi-newcity.vn/Mobile_Slot_Game_Malaysia_Qtech_Playtech_Sportsbook_Poker/Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you https://nhonhoi-newcity.vn/Mobile_Slot_Game_Malaysia_Qtech_Playtech_Sportsbook_Poker/.

Viagra Malaysia treat erectile dysfunction with the viagra malaysia original ED treatment that has helped men feel confident in bed for decades. We’ll connect you with a licensed healthcare provider to evaluate if our prescription ED treatments could be right for you, including super-affordable generic Viagra viagramalaysiaofficial Viagra is an oral ED medication that works by suppressing an enzyme in the body called PDE5.

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. trusted online casino malaysia alibaba33Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you.

Klub Literacki RUBIKON - Eseje: O dobru i złu
Klub Literacki RUBIKON
Klub Literacki RUBIKON

O dobru i złu

O dobru i złu

 

Dużo osób obecnie odczuwa strach i smutek z powodu wielu aspektów naszej rzeczywistości. Jak to możliwe, zadają pytanie. Niektórzy się nie dziwią, na ich oczach spełniają się ich gorzkie przeczucia dotyczące ludzkości. Jednak i oni chcieliby odpowiedzieć na pytanie: kogo winić za to wszystko? Boga zostawię tutaj w spokoju. Choć wielu w tym kontekście nie chce. Jeśli go nie ma, nie ma co rozważać. Jako dowód, że Boga nie ma, bo przecież nie powinien pozwolić na takie zło (pomijając, że udowadnia to tylko nieistnienie dobrego w naszym, ludzkim rozumieniu Boga, nie zaś Boga jako bytu w ogóle), koncentrujemy się nie na tym, na czym powinniśmy. Wielu podnosi też argument, że wobec tego lepszy byłby świat bez Boga, co jest skrótem myślowym, bo oczywiście chodzi im o to, by nie było ludzi wierzących w jego istnienie, aby wszyscy podporządkowali się temu, co tacy ateiści uważają za słuszne. Do tego jeszcze wrócę. Czy rzeczywiście walka z ideą Boga jest tu pomocna? Oczywiście wielu wykorzystuje religię tylko po to, by wykorzystać innych ludzi, ale czy to istotnie jedyna metoda oszukiwania? Prawdziwa nauka musi się opierać na niepodważalnych powodach, inaczej nie jest nauką. Niemniej jest w niej pewien element wiary. Naukowiec często stawia hipotezę, będą niejako jego przeczuciem stanu faktycznego i stara się naukowymi metodami tę hipotezę udowodnić lub obalić. Od wiary różni się tylko tym, że dotyczy ten proces rzeczy dających się udowodnić naukowo. Bywają jednak naukowcy, nawet uznani z innych odkryć, zaślepieni swoją hipotezą, podciągający wyniki pod z góry ustaloną tezę. Nazywamy to pseudonauką. Czasami jest to zwyczajne oszustwo dla nagród i pychy. Dlaczego wykorzystanie religii z tych samych powodów i dla takich samych celów nie nazywamy pseudoreligią? Nawet translator podkreśla mi słowo pseudoreligia, lecz pseudonauka nie. Jakby uprawianie religii zawsze było zgodne z jej istotą lub każdą podłość i bzdurę można uzasadniać religią, zamiast ewentualnie wypaczeniem jej istoty. Bez względu na wszystko, powinniśmy, szukając odpowiedzi o zło na świecie, zejść na ziemię, przyjrzeć się ludziom. Na to mamy większy wpływ niż na boskie wyroki, bez względu na to, czy są prawdziwe, czy nie. Zawsze, gdy ktoś pisze o etyce, ktoś wyskakuje z Bogiem i wiarą lub niewiarą interlokutora. A przecież jest to jałowe pod tym względem, że nie przybliży do odpowiedzi, która byłaby pomocna w jakimś działaniu. Gdy patrzymy np. nazizm wyraźnie widać, że choć nie możemy obwiniać za zbrodnie wszystkich Niemców, to jednak była generalna tendencja, by ich popierać w społeczeństwie i ciężko ludzi tworzących to społeczeństwo całkowicie usprawiedliwić. Zresztą Norymberga była silnym przekazem, by dać jakiekolwiek ujście dla żądania sprawiedliwości. Śledząc jednak dalsze losy pomniejszych generałów, którzy przeżyli i widoczną niechęć do ich karania, można wysnuć wniosek, że przypominali oni o jakiejś zbiorowej winie, z którą społeczeństwo nie chce się mierzyć. Gdyby ich zbrodnie byłyby całkowicie indywidualne, nie miano pewnie dla nich litości. Tak naprawdę mało jest osób, które cieszą się tym, że są złe. Co podważa relatywizm. Nawet naziści nie głosili, że chcą zła dla ludzi, wręcz odwrotnie, zwyczajnie wykluczali z grona ludzi pewne rasy. Diabeł tkwi w szczegółach. Nawet najgorsi zbrodniarze znajdą zwykle usprawiedliwienie swoich czynów na własny użytek. Ewentualnie, że nie podlegają moralności większości i to większość się myli w ocenie tego, co jest dobre, a co złe. Promil tylko ludzi mówi: służę złu i dobrze mi z tym. Problemem świata jest to, że zwykle ofiara czuje się winna. To paradoks. Być może straszniejsza jest wizja życia w świecie, gdzie krzywda może się zawsze zdarzyć, bez żadnej logiki, niż że niczym sobie na tę krzywdę nie zasłużyli. Jeśli byli winni, mogą, zmieniając zachowanie, uniknąć krzywdy w przyszłości. Jeśli nie, ślepy los, nie mogą mieć na to wpływu. Są jeszcze dodatkowe mechanizmy, a ten może doprowadzić do przekształcenia ofiary w kata na zasadzie: będę karał innych, podobnych mi, za moją „winę”. Jak z większością spraw, przesada w którąś stronę jest szkodliwa. Sprawcy najgorszych czynów, właśnie dlatego, że byli do nich zdolni, są przekonani co do swojej niewinności, mimo oczywistych faktów temu przeczących. Zadbali jednak z góry o swoje dobre samopoczucie, przepracowali już to, a krzywda spada często na ofiarę nagle. Szukając przyczyn i win widzimy te ogólne tendencje i niewyobrażalne krzywdy jako wynik walki narodów, klas, płci, pokoleń, upodobań seksualnych, rasy, religii. Niektórzy wobec tego postulują, by poza usunięciem wszelkich wyznań, usunąć też wszelkie inne różnice. Pomijając czy to możliwe, być może ulegają usprawiedliwieniom tych złych, zwykle powołujących się na coś większego od siebie, jak dobro określonej grupy. Przecież widzimy tę walkę grup. Czy jednak na pewno? Czy nie jest tak, że ta walka najpierw odbywa się w każdym z nas? W nas przebiega ta linia frontu? O tym pisał Sołżenicyn, ale też jest metafora karmienia w sobie wilka złego i dobrego i wygrywa ten, którego bardziej dokarmiamy w sobie. Na to mamy bezpośredni wpływ. Czyż nie „zwalając” wszystkiego na walkę grup, usprawiedliwiamy siebie i „umywamy ręce”? A może nawet gorzej. Służymy niby dobru, ale zaliczamy do niego tylko naszą grupę, pozwalając w rzeczywistości rosnąć złu. Gdyby wyobrazić sobie, że żadna wiara (lub jej brak), żaden naród, płeć, klasa społeczna nie są powiązane ze złem. Zło tkwi w jednostkach, wszystkich. I dobro też. Tylko pewne okoliczności, z wykorzystaniem złego pojmowania interesów grupowych, czasami ułatwiają ludziom dokarmianie ich złych wilków i łączenie się w mordercze chordy. Czasami jednak i dobre wilki łączą się w swoje. I tak naprawdę to są jedyne grupy złe i dobre, jakie istnieją. Gdy chcesz znaleźć przykład zbrodniarza, znajdziesz go w każdej grupie, choć walczące strony przerzucają się przykładami jednostek. Naprawdę nigdy nie było homoseksualnego zbrodniarza? A heteroseksualnego? Czarnego, białego i innych ras? Ateisty i wyznawcy jakiejkolwiek religii? Co więcej, jeden człowiek może zmienić się na gorsze lub na lepsze, a całe jego życie wymykać się jednoznacznej ocenie. Oskarżyciele przytaczają statystyki, że u przeciwników tych złych jest więcej (jakoś zawsze wiedzą, w jakie cechy uderzyć i czyny, mniej więcej wszyscy się zgadzają więc co do najbardziej podstawowego do rozumienia dobra i zła). Statystyka jest pomocna tylko właściwie używana. Pomijając przykład znany, o częstotliwości bicia żony, jest jeszcze jeden argument, by nie przeceniać statystyk. Dane wprowadzane nigdy nie są doskonałe. Wszelkie badania nad złodziejami przykładowo, odbywają się tylko nad złapanymi. Najlepsi w swoim fachu nie są uwzględniani w statystykach, bo nie dali się nigdy złapać i nic o nich nie wiemy, a najlepiej oddają bycie złodziejem. Przeświadczenie błędne, że kiedyś ludzie byli zdrowsi, bierze się z braku metod, pieniędzy lub wiedzy na diagnostykę. Ludzie umierali lub chorowali na to, co dziś, ale nic na ten temat nie wiedzieli, nie byli leczeni, więc żadne statystyki ich nie obejmowały. Wzrost statystyk zachorowania na jakąś chorobę może być wynikiem postępu w medycynie, a nie zwiększenia liczby przypadków. Trzeba też pamiętać, że przykładowo: procent lodów truskawkowych w lodówce nie jest tym samym procentem lodów truskawkowych w całej fabryce lodów, gdzie ta lodówka stoi. Dlatego np. procent homoseksualistów wśród pedofilów to nie to samo, co procent pedofilów wśród homoseksualistów. Choć większość ludzi się myli i niektórzy mają paliwo do swoich błędnych już w zarodku rozważań. No dobrze, można pomyśleć. Rozumiem. Tylko co w związku z tym? Co ja jeden mogę z moim dobrym wilkiem. Nie wiesz, czy nie będziesz tym ziarenkiem, które przeważy szalę na dobrą stronę. Dlatego zawsze trzeba zaczynać i kończyć zresztą też, na sobie. Jeśli będzie choć jedna osoba, która będzie zdzierać maski usprawiedliwień dla zła, może to realnie wpłynąć na rzeczywistość. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie naprawdę tkwi prawdziwe źródło problemu. Nie oznacza to jednak, że gdy krzyczysz o krzywdzie i ktoś ci zamyka usta, mówiąc: zacznij od siebie, masz zamilknąć. Nawet gdybyś był złym człowiekiem, a widział, że ktoś dźga kogoś nożem, to byś nie zwrócił uwagi, bo przez własną grzeszność nie możesz zwracać uwagi nożownikowi? Tak to nie działa, nawet menda może i powinna ujawnić mendę, choć oczywiście ma utraconą wiarygodność, ale to już coś innego. Niech każdy więc zacznie zmianę od siebie, ale nie boi się też mówić, pamiętając, że istnieje tylko ta walka wilków, żadna inna nie oddaje sedna sprawy. Nie jestem wielkim filozofem, ale mogę mówić o takich tematach (lub pisać). Jak każdy.

 

 

 


autor: Maja Hypki-Grabowska
ostatnia modyfikacja: 2021-11-30




Ta praca należy do kategorii:




Średnia ocena pracy to: 5
Ilość głosów: 1

Zaloguj się aby mieć możliwość oceniania prac.



Komentarze (0):


komentarze  autor