Klub Literacki RUBIKON
Klub Literacki RUBIKON

Akwedukt

Wydawnictwo Akwedukt jest we Wrocławiu zjawiskiem cennym z kilku powodów. Po pierwsze, uzupełnia działalność literacką Klubu Muzyki i Literatury a zarazem utrwala ją i tym samym podkreśla rangę w życiu kulturalnym miasta. Klub pozostał osatnim już miejscem integrującym środowisko pisarzy – wiele lat temu znikł sławny Empik, podobnie Klub Dziennikarza oraz Klub Związków Twórczych, z początkiem 2019.r. znikła też sama siedziba tutejszego oddziału SPP w Rynku. Dom Prozy zmieniał już kilka razy koncepcję działalności. Znikają też wartościowe wydawnictwa, jak Thesaurus i ostatnio Archipelag. W tej sytuacji proces alienowania się twórców będzie przybierał na sile. Działalność literacka Klubu w połączeniu z wystawami i możliwością wykonywania muzyki kameralnej, trwa nieprzerwanie od lat sześćdziesiątych XX w. Gościli tu legendarny Rafał Wojaczek, Tadeusz Różewicz, Wisława Szymborska, Tymoteusz Karpowicz, Urszula Kozioł, Lothar Herbst, Marianna Bocian, Janusz Styczeń, Jan Paweł Krasnodębski, Bogusław Kierc, Jerzy Pluta, Urszula M. Benka, Olga Tokarczuk, odbywały się Czwartki Literackie ZLP i SPP, śpiewał swoje wiersze do własnych kompozycji bard Dieter Kalka. Tutaj też wykonano recytację Orfeusza, pierwszego w dziejach literatury polsko-niemieckiego poematu orfickiego. W Klubie dr hab. Marcin Czerwiński, redaktor „Rity Baum”, urządził steatralizowane Wąwozy Poezji z udziałem Ewy Sonnenberg oraz towarzyszącego jej muzycznego trio. Klub prezentuje zjawiska literackie ponad podziałami na organizacje twórcze i postawy ideologiczne. Oczywiście, urządza wieczory promocyjne wydawnictw Akweduktu.

Dwa słowa o nazwie. Akwedukt to nawiązanie do czystej pitnej wody; chodzi o konkretne źródło, Kastalia (obecnie św. Jana) w Delfach, a zatem apollińskie czy też raczej oczyszczające znaczenia sztuki. Co wyjaśnia zarazem i szeroki profil Akweduktu z otwartością wobec stylistyk, poetyk, zakresów tematycznych, i co w rezultacie różni go od niskonakładowych niszowych oficyn, wysoką jakością edytorską. Akwedukt powołał i kieruje nim Ryszard Sławczyński. Zna sytuację na rynku i tym bardziej nie sugeruje się samą pozycją autorów na oficjalnym rankingu, aczkolwiek w wypadku takiego sukcesu, z przyjemnością je odnotowuje. Otrzymał w 2009 prestiżowy tytuł Życzliwego Wrocławianina w akcji Życzliwi są wśród nas. Z wykształcenia jest dziennikarzem, marketingowcem i historykiem. Publikował wiersze w „Odrze”, „Radarze”, „Morzu i Ziemi”, Sigmie” i „Kulturze Dolnośląskiej”, krakowskiej „Hybrydzie” oraz „Zesłańcu” i „Rodakach” (polskojęzyczne pismo w Rosji); w 1985 w cenionej Kłodzkiej Witrynie Artystów wydał arkusz poetycki Zrozumieć siebie. Jest autorem wystaw fotograficznych o tematyce Kresowej, prelekcji z pokazem multimedialnym, m. in. w Panoramie Racławickiej, a także artykułów – krótko mówiąc, postacią kultury miasta. Adam Sznajderski zamieszcza jego postać w swojej pracy Niezwykli.

Działalność wydawnicza Oficyny Akwedukt obejmuje trzy piony:

Katalogi wystaw

Literatura faktu

Poezja

Publikacje w zakresie faktogracznym prezentują zawsze unikalny materiał zdjęciowy. Są to reportaże oraz wspomnienia Kresów i zesłań, a czasem pierwszych lat na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Psychiczna granica „polskości” faktycznie biegnie z dala od ustalonych na konferencjach pokojowych w Wersalu, Rydze i Poczdamie; oddana pieśnią, przechyla się aż do Bajkału, ba – do Morza Karskiego, Wschodniosyberyjskiego. Sam fenomen zasługuje na badania naukowe, na eseistykę hermeneutyczną, interdyscyplinarną, zwłaszcza wobec skutków postawy polonocentrycznej, jaka unieważnia podmiotowość uczestników rzeczypospolitej czyli rzeczy wspólnej, starszej zresztą o setki, wręcz tysiące lat niż w politycznym sensie Rzeczpospolita Dwojga albo i Trojga (po Unii Hadziackiej) Narodów. Mam na uwadze wątki scytyjskie, sarmackie, wczesnosłowiańskie, greckie, wikińskie, dackie, bizantyńskie, bałtyjskie, tureckie, irańskie (polski wyraz „bóg” pochodzi z któregoś z języków irańskich), tatarskie, armeńskie, hebrajskie w kilkunastu odmianach.

Po roku 1989 wciąż ukazują się oczywiście różnorodne materiały na te tematy, stopowane dawniej przez cenzurę, pozyskujemy wciąż nowe informacje. Akwedukt jednak skupia się na bardzo osobistym przeżywaniu pelegrynacji na rodzicielskie ziemie, jaka jest po części podróżą wewnętrzną. Sławczyński odbył dotąd 5 podróży na Syberię, odwiedza Kresy od trzydziestu paru lat, co roku według innego klucza: szlakiem literatów, muzyków, zabytków architektury. Mówi np. „W Kamieńcu Podolskim zafascynowała mnie katedra rzymskokatolicka, która po pokoju w Buczaczu na ponad 20 lat trafiła pod władanie osmańskie. Co ciekawe, muzułmanie pozwolili zabrać wystrój i nie zburzyli świątyni – lecz dobudowując minaret, przekształcili na meczet. Gdy po 27 latach wrócili tu Polacy, pozwolili muzułmanom zabrać wystrój i nie zburzyli minaretu, lecz umieścili na nim figurę Matki Bożej, która przetrwała czasy sowieckie. – To pełne człowieczeństwa zachowanie wzrusza.” Trasy tych wędrówek nie są bynajmniej odcinkiem skierowanym wyłącznie z zachodu na wschód. Bywał kierunek Odessa-Litwa. Mam nadzieję, że ukażą się w Akwedukcie zapiski z podróży innego wrocławianina-globtrottera: zimą na nartach biegówkach szlakiem Białych Kurierów, a latem rowerem, szlakiem chasydów, noclegi albo u przyjaciół, albo na los szczęścia, cho

by na strychu synagogi w Truskawcu. Czytelnik znajdzie mnóstwo przełamywania stereotypów, łatwizn, urazów. Przykładem wydana w Akwedukcie broszura Sławczyńskiego Z Kresów przez Afrykę; są to opracowane przezeń wspomnienia czterech kobiet przebywających w okresie II wojny światowej na Syberii, które opuściły ZSRR z armią Andersa, po czym na rozkaz Brytyjczyków deportowano je drogą przez Indie do Kenii, Tanzanii, RPA. Podobny los spotkał ponad 19 tysięcy kobiet i dzieci, a także inwalidów i starców towarzyszących gen. Andersowi (1600 takich takich nieprzydatnych wojsku osób wysłano, po odmowie USA, do Meksyku); w 2006 r. powstał Związek Sybiraków Południowej Afryki z siedzibami w Kapsztadzie i Durbanie. We Wrocławiu od 2001 działa zresztą Stowarzyszenie Pod Baobabem (Klub tej nazwy już od 1989). Podkreślę od siebie: chodzi o rozdział „pielgrzymstwa Narodu” całkowicie zagłuszony epojeją walczących mężczyzn.

Wartość tych właśnie pozycji polega na przywróceniu wschodnim i zachodnim Kresom aury nadziei, kohabitacji, wolności, dialogu. Skupiona na militariach edukacja historyczna stale pomija przemiany kultury zarówno Rosjan, jak Ukraińców, Żydów, Litwinów, Liwów (ugrofińska grupa etniczna w Kurlandii), Polaków, Rusinów karpackich, Ormian, Niemców. Akweduktowi chodzi o uzupełnianie barw kulturowej palety, o lepsze zrozumienie choćby tego, czym była otwartość Vincenza, Hostowca-Koszeliwca, a w malarstwie Tarasewicza, Błachnio i Nowosielskiego, zresztą wcześniej Słowackiego, Orzeszkowej, Paderewskiego. W biblioteczce Klubu można przejrzeć „Przegląd Tatarski”, kwartalnik społeczno-kulturalny, doprawdy piękne wiersze z tomiku Tylko niebo Selima Mirzy Chazbijeewicza i Musy Caxarxan Czachorowskiego lub inną perełkę – Trzy źródła tych autorów oraz Adasa Jakubauskasa, wydane przez Muzułmański Związek Religijny w RP. To samo dotyczy publikacji odnoszących się do Dolnego Śląska. Wrocław i jego wielobarwne korzenie, miasteczka okoliczne, góry i ich paradoksy. Do takich np. należy powiązanie asów Bitwy o Anglię, jak Skawiński, z lotniskiem na wrocławskim Gądowie, gdzie powstaje muzeum szybownictwa i przy Bulwarze Ikara postawiono pomnik lotników polskich. Tak więc Czesi, Niemcy, Polacy, Ślązacy, artyści, rzemieślnicy, badacze – ten trend ma znaczenie ponadnarodowe, budzi ciekawość. W Klubie do wglądu leży dolnośląski magazyn społeczno-kulturalny „ROBB+MAGGazin”, najnowszy numer o Ziemi Kłodzkiej przypomina postacie Ernesta Dyczka, poety, prozaika, genialnego prognostyka przemian politycznych, oraz Mussy Czachorowskiego. Można też czytać na miejscu „Dolny Śląsk” i „Pomosty”. Nakładem Akweduktu ukazała się świetna antologia Kiedy Ty mówisz Odra. Wiersze z motywem rzeki w wyborze, opracowaniu i ze wstępem Sławczyńskiego. Są tam poeci również niemieccy, jak znakomity Joseph von Eichendorf, jeszcze dawniejsz anonimowe utwory tłumaczone nawet z łaciny przez Marka Krajewskiego. Pisał Sławczyński, że myśląc o Odrze, myśli też o Krąpieli, Inie i Niemnie – rzeka, w wypadku Odry granica państw, zarazem granica całe lata nieoczywista, wetknięta przemocą, jeśli tak się wolno wyrazić, uosabia jakąś ciemną kreskę dozwoloności. Łączy i dzieli. Na pewno hipnotyzuje. Pozycja ukazała się (i niektóre dla niej specjalnie napisane wiersze się z tym wiążą) ledwie dwa lata po „powodzi tysiąclecia” 1997.

Poezja

Tomiki poetyckie Akweduktu mają wstępy lub adjustacje cenionych postaci dolnośląskiej nauki, polonistyki i kulturoznawstwa. Wymienię prof. Jana Miodka, prof. (i poetę) Jacka Łukasiewicza, poetę-aktora Bogusława Kierca, dr hab. Mirosława Olędzkiego – ten też jest również poetą. Co się tyczy edytorstwa, w wypadku nieżyjących, tragicznych Salomei Kapuścińskiej i Marianny Bocian, pojawiła się konieczność zdobywania, opracowywania pozstawionego przez nie materiału. Sytuacja obu poetek była ogromnie trudna, Kapuścińska przez wiele lat leczyła się w zamkniętym ośrodku w Lubiążu. Bocian, pomijana, żyła w nędzy. Olędzki osobiście zdobywał poszczególne utwory, udało mu się skłonić do napisania komentarza Witolda Kapuścińskiego, brata Salomei. Akwedukt wydał ze wstępem Olędzkiego wiersze Kapuścińskiej; książka ma twardą oprawę, doskonały papier, zawiera 472 strony, jest to więc dokonanie ważne dla historii literatury. Ten sam uczony opracował Wrocławskie debiuty poetyckie lat 90-tych, a osobno napisał wstęp do Ciągłej odsłony Marianny Bocian, też w twardej oprawie pośmiertnego wydania planowanego przez nią tomu, 106 stron, z udziałem redaktorskim „mistrza nad mistrze” Marka Garbali oraz Marka Śniecińskiego, poety, krytyka i tłumacza. Współpracujący z Akweduktem prof. Bogusław Bednarek z prof. Janem Tomkowskim przygotowują wydają właśnie wspomnienia o niej. Akwedukt gotów byłby dać dokładniesjszy obraz skutków, jakie powduje znieczulica przechodząca w zanik czytelnictwa u ludzi piszących. Zostaje zdawkowość, konwencja Zaduszek, w jakiej SPP ostatnimi czasy urządzało wieczory poświęcone zmarłym kolegom z Oddziału: świetnej Ireny Wyczółkowskiej, Feliksa Przybylaka, tłumacza wielkiej rangi, wymienionego tu już Ernesta Dyczka: przy zapalonych świecach obok fotografii, minorowe w tonie i jałowe merytorycznie. Przytakiwano zapomnieniu. Skądinąd, Jerzego Bohdana Kosa, wielokrotnego, serdecznie szanowanego prezesa DO SPP, zmarłego jesienią 2018, jak zauważył długo związany z Warszawą Stefan Jurkowski na łamach „Gazety Kulturalnej”, nie wspominano nawet przy okazji grudniowej prezentacji ostatniego już być może regularnego rocznika „Pomosty”, którego Kos był inicjatorem i redaktorem.

Akwedukt wydał Romance cygańskie i inne wiersze Federico Garcii Lorci w tłumaczeniu Marii Orzeszkowskiej-Szumowskiej, przy konsultacji literackiej prof. Stefana Bednarka, ze wstępem Justyny Ziarkowskiej. Wstępy są zresztą dumą Akweduktu. Właśnie taki tekst znajduje się w wydanych tutaj Wspomnieniach Edwarda Zimnego; jego autorem jest Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent RP na Uchodźctwie. Wymienię wreszcie tomiki już skromniej wydane poetów żyjących: Rafała Brasse, Izabelli Degen, Emilii Nowak, Piotra Klimczaka, Edwarda Fiszera oraz charakterystycznego dla Wrocławia – barda tego miasta – Gabriela Leonarda Kamińskiego. Ten ostatni niedawno wydał zresztą w Akwedukcie po Listach do Van Gogha już kolejny tomik, Wilno odnalezione. Od siebie podkreślę otwarcie na Dolny Śląsk: antologia o Odrze jest głębsza i pojęciowo bardziej uniwersalna od większości prac skierowanych na Kresy. Wydawnictwo jest pełne energii i dysponuje kompetencjami znakomitych filologów. Wypełnia przykrą, aby nie rzec: wstydliwą lukę zrozumienia fenomenów duchowo-kulturowych, także mitologii tutejszych. Tutaj też widzę rześki, „delficki” smak wody Akweduktu.

 

 

 

 

 


autor: Urszula Małgorzata Benka
ostatnia modyfikacja: 2019-03-27




Ta praca należy do kategorii:




Średnia ocena pracy to:
Ilość głosów: 0

Zaloguj się aby mieć możliwość oceniania prac.



Komentarze (1):


1. 2019-03-27

Dziękuję za tekst. 


Podpis: (A) Maja Beata Hypki-Grabowska



komentarze  autor 

 

Jeśli spodobała Ci się ta praca, możesz kliknąć poniższy link, aby dodać ją na Facebook. Jeśli chcesz dodać na Facebook stronę Rubikonu, kliknij "Lubię to!" na stronie głównej.