Klub Literacki RUBIKON
Klub Literacki RUBIKON

NARGA PARBAT

 

ty góro niczym pospolita, przebrzydła kurwo o kształcie wyszczerbionego zęba przyciągająca urojoną rozpustą, pięknem lodowo- śnieżnej perspektywy i nie swoją urodą, namiętnie całujesz pocałunkiem judasza w białej zawiei pod butem padłego wspinacza bezwiednie wysyłając go na śmierć - znowu wytrwałaś w swej kamiennej znieczulicy i
zdrady
twoja szanowna wywyższość pierdolona
(...)

To bardziej niż bardzo smutny dzień i oby jedyny, upadku etosu alpinizmu. Nadal walczyliśmy widać za naszą i waszą, ale wyszła nam tylko wasza.

Cała nadzieja w Tym, który jest, i w tym, by zechciał nam to policzyć.

Brak mi wewnętrznych sił, by wyobrazić sobie Matrix tego zdarzenia:
pan Tomek jest na miejscu pani Elisabeth Revol, w dwóch śmigłowcach są ekipy ratunkowe - nie nasze, wszystko odbywa się na żądanie rządu czy nie-rządu nad Sekwaną a całą operacją nie kierują nasi dwaj bitni generałowie przygotowani do uratowania w sojuszu czterdziesto-milionowego narodu, którzy w oparciu o cienkie, jak włosie, prawdy świadka koronnego wysyłają Himalajom wyrok egzekucji.
(...)

A tu cztero- osobowa ekipa ratowników pobija rekord świata pokonując w 4-5 godzin
( tyle samo czasu pani E. eksponowała gołą stopę podczas halucynacji na szczycie, może w tym samym czasie ?)
pierwsze tysiąc metrów i dociera do p. Eli - Podziwiam i Gratuluję - lecz na pokonanie następnego tysiąca po p. Tomka nagle... jakby czegoś zabrakło. Nie wiem, może stare chęci się skończyły, a wola została u podnóża, może swój rekord zdecydowali się poprawić kiedyś indziej? Za to przez pięć następnych godzin zastanawiano się co robić? Co robić, żeby nic nie robić? A tymczasem w jamie śnieżnej...
Jedno pytanie chcę tu w ten cyfrowy kosmos zadać francuskiej zdobywczyni Nagiej Góry: trudno było przekonać naszych walecznych rodaków do zabrania tylko pani? Pytania nie lubią być samotne, wiec zaryzykuję jeszcze jedno: co uniemożliwiło zrobienie bazy wypadowej na dobę lub dwie, które mogły tyle Zmienić? A na to pytanie proszę nie odpowiadać: to jest pierwszy raz, kiedy zostawiła pani kogoś w górach na pewną śmierć, czy nie została pani czasem wykluczona z międzynarodowego związku alpinistów? Pani Elu, przepraszam za poufałość, proszę się nie wstydzić, pani ma prawo kłamać, my żyjemy w bagnie kłamstwa, a pani myślała o życiu, to tym bardziej wolno przecież.

Tych pytań jest zbyt wiele, więc lepiej na żadne nie odpowiadać... Pani się wybiera z lizaczkami do dzieci pana Tomka może?

Od dziś (1.03. 18) nad namiotem z naszym alpinistą ma poprawić się pogoda, znawcy i eksperci nazywają to zjawisko "okienko". Rodzina dostała już ofiarowane miliony. Ma problem jak je podzielić. Z przestrzeni publicznej informacji znika temat i dramat człowieka. Ojciec p. Tomka chodzi po podwórkach świata i podmuchowywuje białe, lżejsze od śnieżnego puchu, piórko nadziei, podczas gdy cały wietr wiwatuje teraz w Himalajach. Małe rybki z rękami w kieszeniach z ławicy oceanicznej ryb mówią: Czekamy, czekamy może stanie się cud?

Tymczasem wszyscy zadowoleni. Jedni z cukierków, nowego sedesu, firanek i prawa spadkowego, inni z pozbyCIA się dzikiego ćpuna, który nie mieści się nam w ramkach normalności, ktoś tam sobie wyskrobie coś na kształt pokracznego wiersza i jest gitmajonez. Nasi po zęby wyposażeni bohaterowie Narodowej Wyprawy, niczym husaria pod Wiedniem, przez oko lornetki z okna hotelowego w aurze "cywilizacji śmierci" markują się na K-2, ze zniecierpliwienia przedeptując z nogi na nogę i zacierając ręce.
Odkręcam kaloryfer i idę robić śniadanie. Za oknem wrony kraczą u sąsiada, bo on karmi tylko takie przyzwoite ptaszki. W gazecie czytam i oczom nie wierzę; żołnierz z biało-czerwoną na ramieniu zdecydował, sam, w Afganistanie o tym kogo i w jakiej ilości uratuje podczas najbliższej ekspedycji wojskowej w tym kraju.
A niech tam, wszystko mi jedno jak sączy się czas przez bolesne ucho igielne i w jakim kącie grzęźnie mamona? I tak się zastanawiam nie paląc następnego papierosa
żołnierz, alpinista i ratownik górniczy
czy są spokrewnieni?

 

No właśnie.

 

Perth Scotland. Styczeń. 2018.

 

 

p.s.
Zwroty: "nie swoją", "gitmajonez" użyto celowo.


autor: Zbigniew Gawiński
ostatnia modyfikacja: 2018-02-02




Ta praca należy do kategorii:




Średnia ocena pracy to:
Ilość głosów: 0

Zaloguj się aby mieć możliwość oceniania prac.



Komentarze (1):


1. 2018-02-03

Spośród dramatów przedstwaionych w tekście, dramat Ojca dotyka mnie najbardziej. Dziękuję za tonę wrażliwości przekazaną w tym cięzkim temacie. Chętnie czytałambym więcej komentarzy medialnej rzeczywistości tego autora.


Podpis: A.D.



komentarze  autor 

 

Jeśli spodobała Ci się ta praca, możesz kliknąć poniższy link, aby dodać ją na Facebook. Jeśli chcesz dodać na Facebook stronę Rubikonu, kliknij "Lubię to!" na stronie głównej.