Klub Literacki RUBIKON
Klub Literacki RUBIKON

Niepokalane - wystawa Agata Grzych – sacrum i profanum

Odwiedzając wystawę Agaty Grzych pt. „Niepokalane”, prezentowaną od 19   grudnia 2015 roku do 2 stycznia 2016 roku w Mieszkaniu Gepperta we Wrocławiu, widz konfrontuje się z własnymi oczekiwaniami, dotyczącymi świętości. Wizerunek Matki Bożej, zastosowany przez artystkę w kolejnej odsłonie projektu „Czy kicz jest grzechem?” (realizowany wspólnie z Urszulą Benką, krytykiem sztuki, poetką, pisarką), jest powszechnie powielany na tysiącach obrazów, rzeźb, figurek,  medalików i innych przedmiotach związanych z kultem religijnym.
    Czy zawsze te przedmioty związane są z takim kultem? Ta wystawa sugeruje, aby zastanowić się nad takim pytaniem. Wchodząc do sali widzimy tylko jedną figurkę, przedstawiającą Matkę Bożą, otoczoną fotografiami. Przechodząc wzdłuż ścian, możemy zobaczyć czterdzieści pięć fotografii portretowych tytułowych Niepokalanych, czyli powiększone główki figurek, jakie można nabyć w miejscach odwiedzanych przez wiernych, w sklepach z dewocjonaliami i pamiątkami. Zwykle te drobne podobizny Matki Bożej zlewają się w jedną masę, z trudem można je rozróżnić. Jednak na wystawie dzięki efektowi powiększenia, każda wyraźnie wygląda inaczej. Uwypuklenie na zdjęciach każdego detalu pozwala przyjrzeć się „twarzom” Niepokalanych.
    Wykonanie postaci często jest niestaranne, masowo powielany święty wizerunek przez pośpiech, brak umiejętności artystycznych czy też wadę maszyny, daje efekt inny, niż oczekiwalibyśmy po typowych wizerunkach Matek Bożych. Piękno, które w powszechnym odczuciu, jeśli chodzi o postać Maryi Panny, powinno być klasyczne, staje się dyskusyjne.
    Dla niektórych widzów będzie to kicz, innym przypomną się twarze kobiet, jakie można spotkać na ulicy, w autobusie.
    Czy ten sposób przedstawienia Niepokalanych odbiera im wymiar sakralny? Na pewno przybliża do czegoś, co znajduje się w pewnym oddaleniu, stojąc w miejscu przeznaczonym do oddawania czci. W początkach ludzkości, gdy duchowość dopiero tworzyła formy, w których mogła się wyrazić, ciężko było oddzielić obszar sacrum od tego codziennego. Koczownicze plemiona przemieszczały się z miejsca na miejsce, nie budowały stałych świątyń, ani sanktuariów.
    Realizując swoje potrzeby duchowe, człowiek czynił świętym określony czas (narodzin, śmierci, dojrzewania). Związane z tymi momentami przedmioty, uważane za święte, były przede wszystkim takie, które mógł zabrać ze sobą, a więc różnego rodzaju amulety, znaki, niewielkie statuetki itp. Rzeczy te towarzyszyły mu na co dzień. Wierzył w ich wielką moc, traktował raczej z szacunkiem, nie było to jednak coś, co stanowiłoby całkowitą odrębność jego codziennej egzystencji. Dopiero gdy ludzie zaczęli prowadzić osiadły tryb życia, a ich formy współżycia społecznego się zmieniły, powstały stałe, specjalnie wyznaczone miejsca, a później specjalne budowle, w których umieszczano święte przedmioty. Były to obiekty czczone przez całą społeczność.
    Mniejsze przedmioty, którym wcześniej przypisywano magiczną moc, pozostały i dalej były związane z indywidualnym przeżyciem duchowym. Jednym z wielu przykładów figurek, tworzonych w starożytności, są „idole”, znane z kultury mykeńskiej, odnajdywane w wielu grobowcach tamtego okresu. Czy można dostrzec pewną różnicę w kulcie totemu, posągu, statui, figury ustawionych w świątyni, przed którymi odbywały się religijne rytuały, a posążkami stawianymi w domowych ołtarzykach, wkładanych do grobów, noszonych przy sobie na szczęście?
    W świątyni zawsze obowiązują ścisłe reguły zachowania, nie ma tu żadnej dowolności. To, w jaki sposób człowiek obchodzi się z drobnym przedmiotem, związanym  kultem religijnym, bardziej zależy od jego woli. Obiekty takie zawsze pozostawały na granicy sacrum i profanum. Zwykle są one jakby przedłużeniem świętości w „czystej” postaci, tej znajdującej się w świątyni.
    W czasach współczesnych, odwiedzając sanktuarium takie jak Licheń, w licznych kramach można nabyć na pamiątkę jedną z figurek Niepokalanych, z wystawy Agaty Grzych lub bardzo podobną. Motywacja producentów i sprzedawców jest niewątpliwie czysto ekonomiczna.
    Czy w takiej intencji może kryć się element profanacji? W Biblii przedstawiona jest scena, gdy Jezus wypędził kupców ze świątyni. Zastanówmy się jednak, gdzie znajduje się świętość? Już w przypowieści o złotym cielcu wierni znajdują przestrogę przed oddawaniem czci przedmiotom. O świętości obiektu możemy mówić, gdy jest on związany ściśle ze sferą sakralną.  Możemy to zwłaszcza dostrzec w kulcie relikwii, w przedmiotach pochodzących od świętych, a także w przedmiotach powstałych za pośrednictwem świętego (czego przykładem może być historia Juana Diego, na którego opończy powstał wizerunek Matki Bożej z Guadalupe). Producent wytwarzający masowo takie statuetki, nie jest w żadnym razie łącznikiem ze światem nadprzyrodzonym. Ważne jest jednak odczucie odbiorcy. Znak, który powiąże ze świetnością, musi tę świętość symbolizować. W wypadku Niepokalanych elementami, które świadczą o tym, że nie są to dowolne kobiece wizerunki są: błękitno-biała suknia i charakterystyczna chustka na głowie. Są to detale, wzięte z najsłynniejszych maryjnych przedstawień, takich jak te z Fatimy czy Lourdes.
    Jak traktujemy drobne imitacje tych najsłynniejszych, maryjnych wizerunków? Fotografie Niepokalanych wywołują wrażenie intymnego, bezpośredniego kontaktu, innego niż z figurami umieszczonymi w sanktuariach. Już w starożytności uważano święte figury za wcielenie żywych bóstw.
    Posągi przystrajano w szaty, składano im pokarmy, zwykle tylko kapłani mieli prawo bezpośredniego kontaktu z nimi,  a rzesze wiernych miały możliwość oglądania  ich tylko w czasie procesji, organizowanych w świąteczne dni. Przykładem takim mogą być uroczystości „Wielkich Panatenajów” ku czci bogini Atenie. Drewnianemu wizerunkowi bogini lud ofiarowywał tradycyjną szatę, peplos, a następnie był uroczyście prowadzony na Akropol.
    Były ściśle określone reguły jak należy zachowywać się w kontakcie z takimi figurami. Codzienne obcowanie z danym bóstwem dawały mniejsze figurki, tworzony na własny użytek.
    Czasami oczywiście zdarza się połączenie indywidualnego przeżycia duchowego z tworzeniem przedmiotu, któremu oddaje się cześć powszechną. Możemy to dostrzec w malowaniu ikon. Właściwszym określeniem jest w zasadzie „pisanie” ikon, wartość artystyczna dzieła jest dużo mniej istotna od samego procesu tworzenia, który jest rodzajem modlitwy.
    Tworzenie ikony odbywa się według ściśle określonych i niezmiennych reguł, każdy element graficzny symbolizuje jakąś część opowieści. Należy zwrócić uwagę na to, że osoba tworząca ikonę ma indywidualne doświadczenie duchowe, a gotowy obraz jest czczony przez rzecze wiernych.
    Motywacje do stworzenia przedmiotu zawierającego religijną symbolikę mogą być różne, ale decydujące znaczenie, czy dany obiekt będzie miał coś wspólnego ze sferą sacrum, jest po stronie odbiorcy. Od jego indywidualnego odczucia i potraktowania danego przedmiotu zależy, czy będzie on obdarzony cząstką „świętości”.
    Symbol odsyła do danego znaczenia, ale odczytanie zależy od kontekstu, w jakim dany symbol się znajduje. Przykładowo odbiorca  znaku musi zdecydować, czy dwa kawałki skrzyżowanego drewna są krzyżem, czy ułożone są w ten sposób przypadkowy.
    Intencja twórcy danego obiektu często nie jest istotna dla odbiorcy. Jeśli zdekoduje on znane sobie symbole, może dostrzec nawet w zjawiskach naturalnych święty wizerunek. Powszechnie znane są przypadki modlenia się do plam na ścianach, powstałych bez ludzkiej ingerencji, w zarysie przypominających sylwetkę Najświętszej Marii Panny.
    Nadanie kontekstu takim obiektom, świętego lub zwyczajnego, codziennego odbywa się bez odgórnego nakazu, jest jednostkowym wyborem każdego człowieka, choć wydaje się być jego niezbywalną potrzebą. Jest to pewne wyjaśnienie fenomenu polegającego na tym, że figurki produkowane masowo, często przez ludzi z całkiem innej kultury np. Chin są kupowane przez ludzi w celach ich prywatnych praktyk religijnych.
    Wierzący w przypadku dzieł religijnych mówią o „bożym natchnieniu” przy ich powstawaniu, a autorstwo przypisują w połowie człowiekowi, a w połowie Bogu. Częściej jednak dane dzieło wywołuje w umyśle odbiorcy konkretny obraz, nie powodując żadnej refleksji na temat twórcy.
    Na wystawie Agaty Grzych mamy do czynienia z wielokrotnym przekształceniem nadawcy komunikatu. Nieznani wytwórcy wyprodukowali figurki, następnie ich przekaz został zmieniony przez sfotografowanie, z kolei artystka stworzyła wystawę, której wywołane wrażenie nikogo nie pozostawi obojętnym.
    Dla jednych Niepokalane będą zniszczeniem sacrum, dla innych wyłącznie dziełem sztuki, ponieważ nie zaliczą sfotografowanych figurek do sfery świetności. Dla innych będzie to kontakt z bardziej „ludzką” twarzą Matki Bożej.
    Otaczamy czcią dany obiekt, ponieważ to, do czego nas odsyła, jest poza zasięgiem naszego poznania. Obiekt taki nie jest nigdy tożsamy z sacrum. Ma za zadanie wywołać u odbiorcy wrażenie kontaktu z czymś, co jest poza nim i tym dziełem. Z czymś wiecznym, niematerialnym, niepojętym, nie dającym się do końca opisać słowami.
    Każdy człowiek ma w sobie potrzebę sakralizacji jakiegoś elementu rzeczywistości i robi to na swój własny sposób, choć zawsze wpisany w szeroki kontekst kulturowy.
    Oglądając wystawę „Niepokalane” Agaty Grzych, każdy może spojrzeć w oczy wizerunkom Najświetniejszej Marii Panny i odpowiedzieć sobie na pytanie: czym dla mnie jest sacrum?


autor: Maja Beata Hypki-Grabowska
ostatnia modyfikacja: 2016-05-23




Ta praca należy do kategorii:




Średnia ocena pracy to:
Ilość głosów: 0

Zaloguj się aby mieć możliwość oceniania prac.



Komentarze (0):


komentarze  autor 

 

Jeśli spodobała Ci się ta praca, możesz kliknąć poniższy link, aby dodać ją na Facebook. Jeśli chcesz dodać na Facebook stronę Rubikonu, kliknij "Lubię to!" na stronie głównej.