Klub Literacki RUBIKON
Klub Literacki RUBIKON

chodzi mi o poezję

piszą

zakochani niedobre

o dobrej Miłości

młodzi starcy podrywają

damy lekkich

bytów słonych piór

codziennością

w pawim krzyku

bajarze tysiąca i jednej

Spraw

za które warto umrzeć

czasami też tacy

którym chodzi

drepcze

tylko o poezję

najbardziej zakłamani


autor: Maja Beata Hypki-Grabowska
ostatnia modyfikacja: 2013-10-22




Ta praca należy do kategorii:




Średnia ocena pracy to:
Ilość głosów: 0

Zaloguj się aby mieć możliwość oceniania prac.



Komentarze (5):


5. 2015-01-26

Dziękuję za komentarz.


Podpis: (A) Maja Hypki



4. 2014-12-17

Może faktycznie jednak nigdy nie chodzi o sztukę dla sztuki... Zawsze musi być w tworzeniu jakiś cel. 

Podpis: Olga



3. 2013-10-29

Jakoś nie potrafię we własnych wierszach odnosić się do cudzych. Chyba, że biorę cytaty z klasyki, które stały się lub prawie stały rozbudowaną alegorią. Więc wszelka zbieżność przypadkowa, ale wskazana, chciałabym dotrzeć do każdego, do jego problemów, o których nic nie wiem. Bardzo dawno temu, wydają mi się to już wieki (oczywiście z perspektywy mego, znowu nie tak długiego życia, wieki to kilka lat:) pisałam dla ukochanej osoby. Teraz nie potrafię pisać dla konkretnej osoby. Wyobrażam sobie zawsze Czytelnika Idealnego, z myślą o nim piszę, takiego, który czytał to co ja czytałam. Oczywiście jestem wdzięczna w praktyce za jakiegokolwiek:) Jest też jeszcze dziwna rzecz z moją poezją. A może powinnam się pogodzić, że tkwią we mnie sprzeczności. Wiem, że czytając moje wiersze można odnieść wrażenie, że jestem ironiczną, wręcz sarkastyczną osobą, pewną siebie i w prawdzie nie oszczędzającą siebie i innych. Na co dzień jestem zaś osobą, która nikomu prawdy w oczy nie umie powiedzieć, jest dla wszystkich miła, ma problemy z asertywnością. Ale nie dla tego, że nie potrafię, tylko uważam, że mądrzejszy powinien ustąpić. Może też bardzo chcę być akceptowana. Ale umiejętności wysławiania mam i na dnie gdzieś zadziorność tkwi. Więc, gdy ktoś przekroczy pewną granicę, albo gdy muszę bronić najważniejszych dla mnie wartości, wbijam rozmówcę z ziemię i żądlę słowami. Tym większy szok jest zawsze, że to ja potrafię:) Wiem, że w wierszach wyraża się ta moja strona. Ostatnio uświadomiłam sobie, że gdy poeta umiera zostaje tylko cząstka jego wyrażona w wierszach. A gdy nie ma więcej, cząstka staje się wszystkim. I nie ważne czy ktoś był alkoholikiem, dziwkarzem, nudziarzem itp. Znika reszta, zostaje najbardziej wartościowa dla innych część. Myślę, że może ta część uświadamiająca mnie i innych, jest we mnie cenna. Nie chcę żadnych iluzji, dobrych czy złych, choć mam świadomość, że nie jestem wstanie całkiem się ich pozbyć.


Podpis: (A) Maja Hypki



komentarze  autor 

 

Jeśli spodobała Ci się ta praca, możesz kliknąć poniższy link, aby dodać ją na Facebook. Jeśli chcesz dodać na Facebook stronę Rubikonu, kliknij "Lubię to!" na stronie głównej.