Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. judipoker365.comBet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you casino malaysia enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you.

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. https://nhonhoi-newcity.vn/onlineslotsmalaysia/Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you. https://nhonhoi-newcity.vn/onlineslotsmalaysia/

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. https://nhonhoi-newcity.vn/Mobile_Slot_Game_Malaysia_Qtech_Playtech_Sportsbook_Poker/Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you https://nhonhoi-newcity.vn/Mobile_Slot_Game_Malaysia_Qtech_Playtech_Sportsbook_Poker/.

Viagra Malaysia treat erectile dysfunction with the viagra malaysia original ED treatment that has helped men feel confident in bed for decades. We’ll connect you with a licensed healthcare provider to evaluate if our prescription ED treatments could be right for you, including super-affordable generic Viagra viagramalaysiaofficial Viagra is an oral ED medication that works by suppressing an enzyme in the body called PDE5.

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. trusted online casino malaysia alibaba33Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you.

Klub Literacki RUBIKON - Proza: Wodna epopeja - cześć 3
Klub Literacki RUBIKON
Klub Literacki RUBIKON

Wodna epopeja - cześć 3

 

Część trzecia

 

Między Regulicami a Alwernią

 

1.

Kończy się długi majowy dzień. Słońce omiata wierzchołki drzew w Puszczy Dulowskiej koło Regulic. Zazwyczaj już teraz łączyłoby się ono z mgłą wstającą znad pobliskich bagien, wskutek czego las zapłonąłby fioletowym ogniem.

Ale godziny mijają, popychając coraz bardziej zniecierpliwione słońce na zachód, a nad lasem kompletnie nic się nie dzieje. Taka anomalia trwa już od dobrych kilku tygodni. Coś się najwyraźniej zacięło w precyzyjnie dotąd działającym mechanizmie i

chyba nie należy oczekiwać jego samonaprawy przed spadnięciem solidnego deszczu.

 

- 15 -

Wskutek długotrwałej suszy nastąpiło częściowe samounieruchomienie się regulickich bagien, wskutek czego stały się one możliwe do przebycia. Jednak broniące do niego dostępu i stojące w równym rzędzie kolczaste jeżyny, dotąd

bezrobotne, zwietrzyły teraz nową szansę przejęcia bezpośredniej opieki nad tutejszym endemicznym skarbem – gęsiówką Gerarda. Liście tego śnieżnobiałego kwiatu złożonego, zagubione w gęstych splotach traw i turzyc, prężą tylko swe najeżone nibyzębami krawędzie, jakby chciały ostrzec turystę przed ich zerwaniem. Tą imitacją kolców gęsiówka Gerarda stara się ukryć fakt, że jest ona nawet bardziej bezbronna od słabo nasyconych krzemionką otaczających je skrzypów błotnych.

Jednak rosnąca w bagiennym lesie olcha ma większe powody do niepokoju. Oto bowiem musi ona stawić czoła inwazji małych, choć pięknych stonek, zwanych rynnicami olchowymi. Te zaś działają tak, jakby miały poczucie szybko upływającego czasu i chciałyby go wyprzedzić. Ich metalicznie zielone samice objadają więc w gorączkowym pośpiechu olchowe liście, nie zwracając zupełnie uwagi na krążące wokół metalicznoniebieskie samce.

Tymczasem cała młoda olszyna, rosnąca poza naszpikowanym starymi olchami sosnowym lasem, jest jeszcze do uratowania. W jej obrębie działa znakomita specjalistka od zapobiegania nieszczęściu – turzyca drżączkowata. Zanim jeszcze olszyna się zazieleni, turzyca drżączkowata tka pod nią miękki, puszysty i kudłaty dywan z samej siebie. Olchy najwyraźniej traktują go jako namiastkę liści i dlatego w momencie największej inwazji stonek są jeszcze bezlistne.

Cały ten sprawnie działający mechanizm nie zyskuje jednak aprobaty ptaków:

- „Wynalazek może i dobry” – ćwierkają – „ale jak spadnie deszcz, to nawet żaby tu się potopią”.

2.

Późną jesienią, gdy drzewa toną w złocie i purpurze, przez wypełnione białymi obłokami niebo ciągną klucze dzikich gęsi. Wyraźnie widać, jak kierują się na południowy zachód, gdzie szybko rozpływają się za linią horyzontu. Na trasie ich przelotu znajduje się okrągła, górująca nad bukowymi lasami budowla – ruiny zamku w Lipowcu. Gęsi cieszą się na jej widok, bo wiedzą, że zaraz za nią zobaczą roziskrzone w słońcu niebieskie plamki jezior i stawów Doliny Karpia. Tam zatrzymają się na wiele dni, by nabrać sił do dalszej drogi na zachód.

Będąc tylko turystkami, gęsi nie ukształtują oblicza nadwiślańskich jezior. Mają nawet poważne problemy ze znalezieniem przewodnika, który znałby ich język i umiał oprowadzić je po jeziorach. Zamiast tego spotykają ptaki – widma: perkozy

- 16 -

dwuczube i zauszniki, które nie tylko milczą, ale co chwila znikają pod powierzchnią wody, a po dłuższym czasie wynurzają się daleko od brzegu – tak daleko, że nie ma pewności, czy nie są tylko fatamorganą.

Mimo to dociekliwe gęsi nie ustają w wysiłkach szukania śladów życia na sennych jeziorach, lecz spotykają je nowe rozczarowania. W trzcinowisku blisko brzegów jeziora Bugaj dostrzegają ledwo zarysowaną, kulistą nibynieckę. Kiedyś było tu okazałe gniado kurki wodnej, ale żuraw ten już dawno przestał zajmować się wychowywaniem dzieci. Teraz pływa sobie spokojnie w Miodowej Zatoce, gdzie nie niepokojony przez nikogo oczekuje na umówiony sygnał od partnera, czy w dalekim świecie nie można jeszcze lepiej się urządzić.

Chyba więc nie pozostaje gęsiom nic innego, jak tylko dzielić jesienną melancholię z łabędziami.

Gdyby dzikie gęsi nie były tylko turystkami, przekonałyby się, że piękno przyrody, widoczne z każdego miejsca ich przelotu od zamku w Lipowcu po Jezioro Bugaj, ma swą mroczną stronę. Żerując na październikowym urodzaju nasion zamarłych ziół nie wiedzą, że kilka miesięcy wcześniej, w maju miała miejsce duża, choć lokalna migracja ptaków. Ptaki śpiewające początkowo nie chciały migrować z Lipowca, bo zajęte były wysiadywaniem piskląt w dziuplach starych buków.

Ale o tym wiedziały jastrzębie i dlatego z wieży lipowieckiego zamku spróbowały przejąć kontrolę nad ich liczebnością. Widok kości i piór bezładnie porozrzucanych pod wieżą między rozwijającymi się kruszczykami drobnolistnymi oraz czosnaczkami ostatecznie przesądził o podjęciu przez część ptasiej drobnicy próby ucieczki na południe, w stronę królewskich stawów.

Tam, w lesie w Przeciszowie, jastrzębie dały im spokój, nie chcąc ryzykować przeprowadzki w nieznane.

Zamiast tego jastrzębie złożyły kurtuazyjną wizytę swoim sąsiadom z lasów Płazy niedaleko Chrzanowa, licząc po cichu, że dostaną od nich pozwolenie na polowanie w obrębie ich włości.

- „My dajemy wam zgodę na penetrację naszego terytorium” – odpowiadają jastrzębiom zaprzyjaźnione drapieżniki.

- „Ale na zgodę obiektów polowań raczej nie liczcie”.

3.

Mimo iż przez centrum Płazy przebiega ważna droga łącząca Chrzanów z Alwernią, okolice te należą do najbardziej tajemniczych w całej Zachodniej Małopolsce. Wysokie góry porośnięte gęstym bukowym lasem i odgrodzone od zabudowań

- 17 -

głęboką rzeką są praktycznie nie do przebycia. Surowe, groźne piękno tych terenów podkreśla dodatkowo wielka osobliwość – dwie topolowe wieże zwane przeze mnie Czarcimi Miotłami. Kiedyś wieże te nie wyróżniały się, poza swą wysokością, niczym szczególnym na tle zwartej ściany lasu. Ale odkąd dzięcioły podłożyły pod ich łyko bomby ze swych dziobów, topole te zaczęły powoli zmieniać się w szkielety. Dziś Czarcie Miotły służą ptakom migrującym za kompas w drodze do nadwiślańskich jezior.

W szlachetnym dziele ochrony swych mieszkańców przed wpływami z zewnątrz góra w Płazie współpracuje ściśle z atmosferą. Właśnie w tej chwili niewielka chmura zakrywa majowe słońce oświetlające porośniętą wysoką trawą część szczytu tej góry. Wygląda to jak wezwanie do boju. Po tym sygnale góra niezwłocznie zaplata mleczny warkocz na swej bukowej czuprynie i posyła w dół rumaki mgły. Te, docierając do rzeki, zamieniają się w krople deszczu i z impetem nacierają na krajową drogę. Cała okolica okrywa się czymś w rodzaju żałobnego kiru. Czy to właśnie dlatego wzdłuż drogi góra zostawia czarne rekwizyty w postaci bodziszka żałobnego lub rusałki żałobnika, a drzewa, które w normalnych warunkach niechętnie zbliżają się do siebie (jawory i olchy czarne), przytulają się tu swymi pniami, jakby ze strachu?

Ptasich mieszkańców tych terenów zupełnie nie widać ani nie słychać – może poza okresem, gdy dojrzewające w tutejszych sadach czereśnie kuszą szpaki, by złożyć niezapowiedzianą wizytę ich właścicielom. Ptaki zamknęły się tu w ciasnej enklawie czasu i przestrzeni, by uczyć się wzajemnie od siebie trudnej sztuki przeżycia.

Na przykład dzięcioły z Czarcich Mioteł wiedząc, że nie mając większych szans ucieczki przed jastrzębiami czy myszołowami stosują mimikrę językową, rozmawiając ze sobą językami drapieżców.

4.

Jest wrzesień. Nad rzeką Zmornicą dużo ostatnio padało i dlatego rosnące tu drzewa zupełnie przeoczyły fakt nastania jesieni. Jak to często bywa, długotrwałym opadom towarzyszy wielodniowy brak wiatru, toteż liście tych drzew po prostu ziewają z nudów. W pobliżu jedynego osiedla Alwerni z wielokondygnacyjnymi blokami drzewa

te skupiły się w stojące w równych rzędach grupy, których jedynym przejawem aktywności stała się obecnie bierna obserwacja przejeżdżających drogą Kraków – Babice samochodów. Pozaosiedlowe nieużytki nadal rozpamiętują bezpowrotnie utraconą do następnego sezonu epokę zodiakalnego znaku Lwa i nie mają najmniejszego zamiaru poddać się procesowi zwęglenia.

 

- 18 -

Nieco na uboczu leży małe, prywatne jeziorko, a przy jego brzegu stoi zabawny, kolorowy domek przypominający budkę z lodami lub rupieciarnię w stylu retro. Gdyby nie nocne oświetlenie i ogrodzenie, wyglądałby on naprawdę baśniowo. Te gatunki ptaków wodnych, które kiedykolwiek zetknęły się z człowiekiem, domyślają się, że tak czasem wyglądają miejsca odosobnienia - choćby dla zachowania pozorów.

Przybywają tu niekiedy samotne samice kaczek krzyżówek. Choć wiedzą one dobrze, że przestrzeni powietrznej nad tym poddanym bezpośredniej władzy człowieka kawałku przyrody człowiek kontrolować nie może, to jednak na razie nie zamierzają stąd odlatywać. Taka samotnia, dokoła której hula wiatr, najwyraźniej im służy. Stąd przecież można dojrzeć więcej niż znad dużego jeziora i przekonać się, że żyją tu na przykład bażanty. Tu można też odpocząć od hałaśliwej i kłótliwej natury swoich towarzyszek.

A za jakiś czas i tak musi nastąpić powrót do dobrze znanego świata. Może gdy ten moment nadejdzie, polecą stąd razem z kaczorami, z którymi związały się na znaczną część sezonu? Wtedy ponowna ich adaptacja do niełatwej kaczej rzeczywistości byłaby łatwiejsza.

 

 

Styczeń 2010 r.

 


autor: Jarosław Roman
ostatnia modyfikacja: 2012-02-05




Ta praca należy do kategorii:




Średnia ocena pracy to:
Ilość głosów: 0

Zaloguj się aby mieć możliwość oceniania prac.



Komentarze (0):


komentarze  autor