Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. judipoker365.comBet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you casino malaysia enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you.

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. https://nhonhoi-newcity.vn/onlineslotsmalaysia/Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you. https://nhonhoi-newcity.vn/onlineslotsmalaysia/

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. https://nhonhoi-newcity.vn/Mobile_Slot_Game_Malaysia_Qtech_Playtech_Sportsbook_Poker/Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you https://nhonhoi-newcity.vn/Mobile_Slot_Game_Malaysia_Qtech_Playtech_Sportsbook_Poker/.

Viagra Malaysia treat erectile dysfunction with the viagra malaysia original ED treatment that has helped men feel confident in bed for decades. We’ll connect you with a licensed healthcare provider to evaluate if our prescription ED treatments could be right for you, including super-affordable generic Viagra viagramalaysiaofficial Viagra is an oral ED medication that works by suppressing an enzyme in the body called PDE5.

Playing online casino Malaysia through Alibaba33 online casino Malaysia can be a fun and rewarding experience for those who enjoy playing games for fun. trusted online casino malaysia alibaba33Bet on your favourite slots, live, sporting events and win big! If you enjoy sports, slots like Mega888 ewallet Alibaba33 online casino Malaysia has something for you.

Klub Literacki RUBIKON - Proza: Dzika Jura Krakowska - część 1
Klub Literacki RUBIKON
Klub Literacki RUBIKON

Dzika Jura Krakowska - część 1

 

Część pierwsza

 

Piaszczyste bory

 

1.

Na pograniczu Śląska i Małopolski równinny las rozpoczyna walkę o odzyskanie połogich pagórków utraconych niegdyś w wyniku działalności człowieka.

Zmiany są jednak trudne do odwrócenia, gdyż już od dawna pełnoprawnymi gospodarzami piaszczystych nieużytków czują się barwne chwasty: ostrożnie, biedrzeńce oraz udający mniszka lekarskiego prosienicznik gładki. Dlatego drzewa będą musiały długo i wytrwale nakłaniać je do całej serii drobnych ustępstw, by w końcu uśpić ich czujność i zadać decydujący cios.

Na razie, pomimo wysiłków podejmowanych przez las, chwasty mają się znakomicie. Nie może zresztą być inaczej ze względu na młody wiek drzewostanu – brakuje mu po prostu argumentów w postaci dostatecznej liczby nasion, by w dającej się przewidzieć perspektywie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Nie obawiając się niczego, chwasty dziś w najlepsze pozują słońcu do zdjęć, pozwalają mu też na dowolne manipulowanie kolorami przy przemianie w nasiona, a następnie na rozkaz naszej dziennej gwiazdy bez wahania udają się na spoczynek - ostatnio coraz częściej o zaskakujących porach.

Mimo to istnienia młodego drzewostanu nie można już zignorować, tym bardziej że wprowadziła się doń para najmniejszych polskich sokołów – kobuzów.

Partnerzy muszą mieć do siebie naprawdę duże zaufanie, skoro jeden z nich zostawia na dłuższy czas towarzysza na drutach linii energetycznej, po czym zanurza się w leśnym mroku. Ale to się opłaca – latając na zmianę w poszukiwaniu żeru marnuje się przecież mniej energii. A jak smakuje oczekiwanie na dobre wieści od partnera !

2.

Większość najcenniejszych obiektów Jury Krakowskiej pragnie pozostać anonimowa, nie chcąc ulec destrukcji. Otaczają się więc one strefami ochronnymi, które są same w sobie turystyczną atrakcją, a nierzadko oferują ludziom szereg konkretnych a niespodziewanych korzyści. Absolutną rekordzistką jest w tej dziedzinie Pustynia Błędowska. Od strony wschodniej chroni ją stroma skarpa, ze szczytu której widać las. Las ten tak czaruje kolorami, że cała nasza uwaga, zamiast na pustyni, skoncentrowana jest właśnie na nim. Drzewa są w nim tak rozmieszczone, aby turysta, wchodząc do niego, nie mógł się zorientować w położeniu pustyni.

Gdzieniegdzie tylko, w nasłonecznionych miejscach między drzewami, rośnie jastrzębiec Lachenala – jedyna w Polsce roślina leśna o czysto pomarańczowych kwiatach.

Natomiast na północnych obrzeżach pustyni turysta może śledzić z zapartym tchem mecz piłkarski pomiędzy drużynami grzybów jadalnych i grzybów trujących, trzymając oczywiście zawsze stronę tych pierwszych we własnym interesie. Toczy się on na boisku, które jest równocześnie oknem pustyni na świat, tworzy ono bowiem wąski korytarz między pustynią a rozległym borem. Piłka do gry wykonana jest z twardego grzyba neutralnego pod względem przydatności do spożycia – huby zwanej stułką piaskową, pełni więc ona także funkcję arbitra. Przy jednej z bramek rosną osiki, derenie i maliny, przy przeciwległej zaś trawa zwana strzęplicą bielejącą. Gra jest zacięta, a akcje szybko przenoszą się z jednej bramki pod drugą, toteż stale

 

- 2 –

przybywa kibiców nie tylko wśród turystów, lecz także i wśród interesujących się na ogół tylko wyścigiem do mety słońca olbrzymich niebieskich chabrów górskich.

Podczas gdy otoczenie pustyni zasypuje turystów prawdziwym gradem efektów specjalnych, w jej wnętrzu słońce spokojnie gotuje sobie obiad, rozgrzewając patelnię piasku do temperatury 35 C. Ugotowaną na sypko piaskową kaszą karmi potem swoje skarby: brzozę niską, trzyszcze piaskowe, mrówkolwy oraz podobne do borówek bażyny czarne.

3.

Piaszczysta jurajska gleba jest dla pionierskich drzew leśnych testem prawdy na ich rzeczywiste zdolności przystosowawcze. Okazuje się, że brzozy radzą sobie znacznie gorzej niż sosny, a ich młodzieńczy zapał do kolonizowania piasków ustępuje z biegiem czasu poczuciu bezradności. Tak dzieje się w dużym kompleksie leśnym przylegającym do jednego z cudów jurajskiej przyrody nieożywionej – Góry Grodziec. Tam właśnie brzozy, by przeżyć, strzepują z siebie nadmiar liści. Oto dlaczego wokół Góry Grodziec złota polska jesień trwa już od lipca…

Sosny natomiast potrafią wdrożyć w życie radykalny plan oszczędnościowy, którego elementem jest roślinna wersja autotomii. Drzewa te, ściśle przylegając do siebie, już od wczesnej młodości tak manipulują swymi konarami, by odrzucić jak najwięcej gałęzi, powierzając je dalszej obróbce zwierzętom żyjącym na powierzchni ziemi. Wtedy to, przy pomocy grzybowych igieł, gleba szybko zaszywa się mchami i porostami, a następnie stopniowo nabiera kolorów za sprawą widłaka goździstego, jaskropodobnego monezesa jednokwiatowego czy gruszyczki mniejszej.

4.

Sytuacja drzewostanów sosnowych okolic Bukowna wydaje się nie do pozazdroszczenia. Z samymi ruchomymi piaskami jeszcze poradziłyby sobie nasycając ziemię pierwiastkami pochodzącymi ze swoich opadających co jakiś czas igieł, ale co zrobić, jeśli równocześnie ich kora atakowana jest przez groźnego chrząszcza zwanego przypłaszczkiem granatkiem ?

Podobnie jak w przypadku brzozy, dla której sosna jest opoką w trudnych sytuacjach, w przypadkach jeszcze trudniejszych opoką dla sosny pospolitej może być z jednej strony sosna wydmowa, a z drugiej strony mrówki ćmawe.

Sosna wydmowa to drzewo, którego najważniejszym celem jest przekształcenie ruchomych wydm w środkowoeuropejską sawannę. Zająwszy przeznaczone dla niej terytorium, tworzy trudny do przebycia gąszcz drobnych, stylizowanych na kolce gałęzi. Ale światło słoneczne łatwo toruje sobie przez nie drogę. Opalające się pod tymi sosnami rzadkie gatunki traw i brodawnik jesienny widzą je przez naturalny filtr kolczastych gałęzi.

Obecność sosny wydmowej nie zapobiegłaby jednak odesłaniu sosny pospolitej na krajobrazową emeryturę, gdyby nie energiczna kontrakcja mrówek ćmawych. Ich bukowieńskie stanowiska rozrosły się już do rozmiarów lokalnego imperium, obejmując obszar niezwykle wydłużonego prostokąta w środku głębokiej, bezleśnej niecki częściowo wypełnionej wodą. To prawdziwe wulkany, z których bez przerwy wypływają potoki lawy złożonej z milionów osobników zagrzewanych do walki feromonowymi surmami bojowymi.

Na szlaku łupieżczych wypraw rudych wojowniczek leżą miniaturowe państewka stalowobrązowych wścieklic uszatek, które jednak wypracowały skuteczne metody obronne. Ich mrowiska rozmieszczone są bardzo nieregularnie, co wprawdzie

 

- 3 -

 

utrudnia komunikację między nimi, ale również napastniczkom nie ułatwia ich odnalezienia. Gdy mimo to mrówkom ćmawym uda się znaleźć ich kopce, wścieklice

uszatki stosują ciekawą taktykę. Po prostu budują one mrowiska nieproporcjonalnie wielkie w stosunku do liczby ich użytkowniczek, dzięki czemu mogą, pod osłoną krajobrazu, wydostać się z nich niezauważone.

W tej sytuacji najpewniejszą zdobyczą mrówek ćmawych są nieruchawe larwy przypłaszczka granatka żerujące w dolnej części sosnowych pni. Leśnicy jeszcze im w tym pomagają, pozbawiając chore sosny kory i pozostawiając jej płaty na ziemi w pobliżu mrowisk.

5.

Na całym leśnym terytorium Jury Krakowsko – Częstochowskiej rozwinęły się dwie odrębne kultury, których widocznymi znakami są rozległe mrowiska macierzyste z dołączonymi do nich niekiedy małymi mrowiskami satelitarnymi. Jedna z nich opiera się na ścisłej współpracy sosny z mrówkami rudnicami, druga zaś korzysta z możliwości, jakie daje otwarta przestrzeń.

Stare sosny są w rzeczywistości portami przeładunkowymi dla materii organicznej potrzebnej do budowy mrowisk, która przypływa do ich gałęzi z rozległego oceanu nieboskłonu. W interesie mrówek rudnic leży więc stałe wspomaganie sosen w ich walce z jałowością gleby, co czynią budując mrowiska z gałązek i igliwia. Dla ruchomych wydm jest to zapora nie do przebycia.

Zanim jednak ta klasyczna współzależność w ogóle się wytworzy, młoda siewka konsumuje tylko bogactwa naturalne, nie dając nic w zamian. Lubi się też otaczać wieńcem mało wymagających kwiatów. Szczególnie przypada jej do gustu przetacznik kłosowy czy wilczomlecz sosnka, gdyż wydaje jej się, iż rośliny te mogą jej przekazywać dodatkowe porcje wilgoci. Przecież podobieństwo łodyg tych roślin do szybów wiertniczych jest uderzające!

Koczowniczka czarna również nie może tego nie zauważyć. Jej leżące pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami przetacznika kłosowego brudnobiałe kopczyki sprawiają jednak wrażenie wymarłych. Nawet próba rozkopania mrowiska za pomocą patyka nie prowokuje tych mrówek do wyjścia na zewnątrz. Ale przecież odkryte przestrzenie są bezkarnie patrolowane przez ptaki owadożerne.

6.

Dla sosen rosnących na piaszczystych nieużytkach najbardziej krytyczny czas nastaje w sierpniu ze względu na charakterystyczny dla tego miesiąca brak opadów. W takiej sytuacji ich przekonanie, że potrafią radzić sobie z piaskami, wystawione zostaje na ciężką próbę. Z odsieczą przychodzi im zakwitający wrzos. Miliony fioletowych światełek nadziei zapalają się wtedy na piaszczystych ugorach, rozpoczynając trwające ponad miesiąc wesele na zakończenie zaręczyn kwiatów wrzosu z owocami borówki brusznicy.

Mimo iż wzajemna fascynacja cechuje wszystkie rośliny wrzosowate ( wrzosy, borówki brusznice, borówki czernice, bagno zwyczajne ) w każdym zakątku piaszczystej Jury Krakowskiej, to jednak tylko wrzosy z brusznicami łączy prawdziwie magiczna chemia, której widzialnym znakiem są czerwonofioletowe rozbłyski w prześwietlonych drzewostanach sosnowych.

Jest to równocześnie kulminacja sezonu pszczelich nektarobrań. Właśnie tańczącym wokół pszczołom zawdzięczają światła wrzosowisk owo charakterystyczne, widoczne z daleka, migotanie. Nie jest to nic innego, jak tylko zastosowanie specjalnej techniki niezbędnej do zebrania nektaru ze zbyt drobnego kwiatu w stosunku do rozmiarów

- 4 -

 

owada. Przy bliższej obserwacji przypomina ona odkurzanie. Tak samo czyni zresztą pszczoła samotnica – lepiarka wrzosowa.

Mimo pokus pszczoły miodne nie mają zamiaru mieszać się w sprawy dzikich pszczół, gdyż wiedzą, że miodu wrzosowego w zupełności im wystarczy. Tego zresztą wymagają elementarne normy współżycia międzygatunkowego i zasady zwierzęcej etyki, której elementów uczą się pszczoły najpierw w stadium czerwi, a potem wiedzę tą uzupełniają praktycznie w trakcie zapylania pierwszych wiosennych kwiatów.

Są jednak takie leśne pszczoły, które mimo przelatywania nad jurajskim terytorium wrzosowym nigdy nie zaznają smaku wrzosów. Dotyczy to na przykład porobnicy wiosennej – pszczoły z białymi okularami na puszce głowowej. Szuka ona niebieskich kwiatów. Ponieważ kwiaty te, przytłoczone brzemieniem cienia leśnej gęstwiny, wyglądają z daleka jak czarne, biały rysunek może spełniać rolę latarki.

7.

Ten kto już w samym haśle „Jura Krakowska” dostrzega najrzadsze skarby przyrody, poczuje się rozczarowany po zetknięciu z rzeczywistością.

Nawet najpiękniejsze skały nie są nigdy naszpikowane widłakami czy storczykami. Także słynny Ojcowski Park Narodowy sprawia czasem wrażenie zwykłego lasu, którego drzewa na domiar złego atakują szkodniki ( sosny są niszczone przez wydrążające na korze esowaty wzór korniki ostrozębne oraz zamieniające świerki w ser szwajcarski kołatki korowe ). Dlatego właśnie o zobaczeniu endemitów roślinnych lub zwierzęcych najczęściej decyduje przypadek.

W piękny sierpniowy dzień wjeżdżamy więc do pierwszego lepszego i niczym nie wyróżniającego się na zewnątrz kompleksu leśnego w okolicach Ogrodzieńca i od razu trafiamy na szeroką aleję spacerową wyłożoną chodnikiem z opadłych szyszek. Za nami i przed nami - jednolite sośniny. Rozglądamy się na chybił trafił za nadającymi się do zbioru owocami brusznicy i wtem, bez ostrzeżenia, po prawej stronie drogi ukazują się naszym oczom najokazalsze polskie storczyki: kruszczyk szerokolistny i kruszczyk rdzawoczerwony. Na ich okazałych łodygach szczerzą zęby w uwodzicielskim uśmiechu butelkowate, groniaste kwiatostany. Bardziej kulturalny kruszczyk rdzawoczerwony wita nas delikatnym ukłonem od połowy łodygi, podczas gdy liczniejszy kruszczyk szerokolistny pozostaje w postawie na baczność. Oba gatunki storczyków otula płaszczem strzęplica nadobna – rzadka trawa, której kłosy podobne są do drabiny.

Natomiast już na samym skraju bukowieńskiego lasu, gdzie niedawno słońce postanowiło ostrzyc glebę z kudłatej trawy, pojawiły się odrosty nie tylko w postaci kruszczyków, lecz także dyptamu jesionolistnego.

Ten niezwykły skarb przypomina zminiaturyzowanego jesiona z pękiem liści – kluczy otwierających bramę na pobliskie obszary pustynne.

8.

Lokalne kultury przyrodnicze osiągają szczególnie wysoki stopień rozwoju na styku gleb piaszczystych i gliniastych, na przykład w lasach olkuskich. Autostradę Kraków – Olkusz przecina główna leśna droga, na której stoi Zamaskowana Brama – najwspanialszy wytwór tej kultury. Poza samą przyrodą lasów olkuskich sekretu jej istnienia nie zna nikt aż do jesieni, gdy nagle otwierające ją dwa jesiony zaczynają jarzyć się tajemniczą, cytrynowożółtą poświatą – tak jakby chciały ożywić cienie strzegących jej w lecie żółtych kwiatów: rzepika pospolitego i pasternaka.

 

- 5 -

 

Przyroda tych granicznych lasów nie znosi żadnych światłocieni, które pozwalałyby na bezkonfliktowe przejście roślin z jednego rodzaju gleb na drugi. Między obu rodzajami gleb wznosi się więc doskonale widoczna dla roślin zapora. Po jej gliniastej stronie gęsto rozmieszczone orlice pospolite skutecznie powstrzymują inwazję grzybów, zaś po jego stronie piaszczystej – biały łyszczec baldachgronowy, żółty mniszek drobny oraz dziewięćsił bezłodygowy spokojnie opalają się w promieniach jurajskiego słońca, leżąc nisko nad powierzchnią gleby na swych łodygowych łóżkach.

Niektóre niepokorne rośliny liczą, że wobec skomplikowanego i przypominającego krzyżówkę czeską układu słupów granicznych uda się niepostrzeżenie przekroczyć granicę. Nie biorą jednak w swych rachubach pod uwagę faktu, że granica ta jest patrolowana również z powietrza, za co płacą najwyższą cenę.

Modrzewie jako pierwsze padają ofiarą ustalonego między obydwoma typami gleb podziału stref wpływów – zostają bowiem doszczętnie objedzone przez nadgorliwego strażnika granicznego – motyla krobika modrzewiowca. Jego zadanie dodatkowo ułatwia obrana przez modrzewie błędna taktyka kurczowego trzymania się razem na zupełnie nie odpowiadających im glebach.


autor: Jarosław Roman
ostatnia modyfikacja: 2012-02-05




Ta praca należy do kategorii:




Średnia ocena pracy to:
Ilość głosów: 0

Zaloguj się aby mieć możliwość oceniania prac.



Komentarze (0):


komentarze  autor